Wrzucam krótką (powiedzmy) recenzję, bo kilka osób prosiło mnie o opinię jak tylko do mnie dotrze.

W ten jakże piękny i słoneczny dzień dotarł nowy nabytek. Zakupiony już jakiś czas temu w „kraju kwitnącej wiśni”. Wszystko zaczęło się od tego, że kiedyś na forum GMT trafiłem na fotki tego modelu, ale z czarną tarczą (SARB021). Tak mi się spodobał, że gdzieś tam zakodował mi się jako „mega fajny”. To wszystko przypomniało mi się w momencie kiedy trafiłem gdzieś w sieci na fotki modelu z niebieską tarczą czyli SARB045. Szybkie poszukiwanie dobrego i rzetelnego sprzedawcy, wysłanie zapytania, odbiór odpowiedzi i… stało się – kupiłem. Oczywiście nie obyło się bez komplikacji. PayPal zablokował mi konto z bliżej nieznanej przyczyny – tłumaczyli się faktem, że „w trosce o moje bezpieczeństwo konto zostało zablokowane, ponieważ zaszło podejrzenie że „ja to nie ja”” – yyy? Ogólnie po prostu jak ktoś mało korzysta z ich konta, a później dokona jakiejś większej płatności to tak się właśnie dzieje. Niemniej bez problemu można ten problem rozwiązać – łatwo się dodzwonić, a obsługa serwisu PayPal jest naprawdę w porządku. Później już tylko powiadomienie, że płatność dotarła, że paczka do mnie została wysłana i czekanie… W pewnym momencie okazało się że paczka jest już na terenie PL i że z WER Warszawa została przekierowana do WER Zabrze. No to ja siach i Google. Co ja się tam nie naczytałem o tym UC… A pamiętam, że już kiedyś na innych forach czytałem o nich. A że to trzymają paczki długo, a że to to, a to tamto a telefony głuche. Więc na następny dzień postanowiłem zadzwonić. I jak w tym miejscu piszę to tak WIELKIE BRAWA dla Urzędu Celnego – serio to piszę. Paczka dotarła do nich w sobotę, a ja dzwoniłem w poniedziałek. Co więcej dodzwoniłem się za pierwszym razem. Miła pani poinformowała mnie co i jak, ale że najlepiej będzie jak przekseruje mnie na pocztę to tam się powinienem dowiedzieć więcej. Więc zostałem przekserowany i odebrała kolejna miła pani, która poinformowała mnie, że nic nie muszę dosyłać bo mają komplet informacji i że paczka jeszcze w tym tygodniu powinna do mnie dotrzeć. Naprawdę obie panie bardzo miłe i NIC im nie mogę zarzucić. Po tym co się naczytałem to albo miałem szczęście albo po prostu ludzie piszą w necie bajki… Okazało się, że we wtorek paczka już została wysłana a dziś (środa) jest u mnie. Czyli całe clenie i wysyłka – trwało od soboty do środy kiedy zegarek był już u mnie. Tak szybkiego działania się nie spodziewałem, a zostałem bardzo miło zaskoczony. Należało wspomnieć jeszcze o osobie która mi owy zegarek sprzedała, a mianowicie o Panu Higuchi. Pan Katsuhisa Higuchi jest cenionym w branży sprzedawcą zegarków, posiadającym wieloletnie doświadczenie i ja mogę od siebie napisać jedynie tak – pełen profesjonalizm. Więcej chyba nie ma sensu pisać bo musiałbym się rozpisać na pół kartki o tym że chce się mu szybko i rzeczowo odpisać na email, że przesyłka jest szybko wysłana, dobrze zapakowana i o nic nie musimy się upominać. Jako klient jestem w pełni usatysfakcjonowany nie tylko towarem ale i obsługą.

Teraz może trochę o zegarku hehe. Zegarek jest schludnie zapakowany w ładne pudełko, które uważam, że świetnie do niego pasuje (styl, wyściółka itd.). Mamy komplet papierów takich jak gwarancja, instrukcja, a wszystko jest dobrze opakowane, pooklejane niezliczoną ilością folii żeby nic się nie tłukło i nie rysowało.

Po rozpakowaniu tego wszystkiego ukazuje nam się zegarek. Jest ŚWIETNY – niewyobrażalnie ładniejszy niż na jakichkolwiek zdjęciach. O ile jest wiele zegarków, które na zdjęciach piękne, a w rzeczywistości średnie to tak z tym jest dokładnie odwrotnie. Trzeba się będzie ostro nagimnastykować, żeby oddać jego piękno na zdjęciach. Jest fenomenalnie dopracowany i wykonany – myślę że wiele firm które znakują swoje zegarki znaczkiem SWISS MADE mogło by ten zegarek sprzedawać spokojnie za 10-15k zł bez najmniejszego problemu.

Koperta – fenomenalna (chyba się jeszcze wiele razy powtórzę z tym słowem). Piękny kształt, o wielu płaszczyznach, na które składają się i powierzchnie szczotkowane (dokładnie dopasowany kierunek szczotkowania) jak i powierzchnie polerowane czyli np. ranty uszu, luneta czy cały spód. Wykonane jest to świetnie – to trzeba zobaczyć po prostu.

Tarcza – zasługuje na odrębną wzmiankę. Pierwotnie widziałem model z czarną tarczą. Ale niebieska ma tą przewagę, że posiada szlif słoneczny, co w połączeniu z jej pięknym głębokim szafirowym kolorem, oraz nakładanymi indeksami (o których wspomnę dalej), nadaje jej pięknego wytwornego wyglądu. Sprawia że nie wstyd zegarek założyć i do jeans’ów, ale i do dobrze skrojonego, eleganckiego garnituru. Wielka rzadkość. Indeksy – niby nic – jednak to nie są proste „klocki”. Są (znowu to powtórzę) fenomenalnie ukształtowane – wiele płaszczyzn, nacięć sprawia że wyglądają pięknie i niebanalnie. Warto wspomnieć o tym że indeksy są również nacinane poprzecznie, co gołym okiem jest ledwo zauważalne, a i to po porządnym przyjrzeniu się. Jednak na którymś ze zdjęć to widać – dbałość o szczegóły nawet w tak drobnej skali jest niewiarygodna. Tym bardziej, że ten zegarek jest tak tani przy swoich kuzynach ze Szwajcarii… Właśnie dlatego wspomniałem o tym że ci ostatni sprzedawali by ten zegarek spokojnie za 10000 czy 15000zł (a może i więcej)… W ogóle sama faktura tarczy jest ciekawa – bo ze względu na szlif słoneczny wydaje się lekko chropowata, ale jest na tyle błyszcząca, że potrafi w sobie odbijać płynący nad nią sekundnik czy stojące na niej indeksy – świetna…

Mechanizm – kto miał Seiko wie o czym mowa. Lekki ruch dłonią i zegarek rusza… Werki Seiko mogą się wydawać toporne w wyglądzie, jednak są niesamowicie wydajne – wg mnie dużo bardziej niż jakakolwiek ETA. Tutaj mamy w środku 6R15 więc ma stop sekundę, szybką zmianę daty i ma możliwość dokręcania – swoją drogą dokręcanie jest dużo kulturalniejsze niż w ecie – przynajmniej na ucho. Data przeskakuje DOKŁADNIE o północy i nie ma żadnych przestoi. Po prostu nadchodzi północ, jest klik i jest inna data.  Niewiele chyba się to różni od opisywanej ostatnio częściej na forum Eterny Vaughan Big Date, która ma zmianę daty wręcz błyskawiczną – jednak błyskawicznie również czyści portfel gdyż kosztuje 22000zł (no przyjmując obecną promocję w znanej sieci to 15000zł).

Szkiełka to góra szafir – dół mineralne. A znając mineralnego hardlexa Seiko to nawet jak jest na górze to trzeba się postarać i to solidnie żeby go zarysować.

Koronka sygnowana dużą literą „S” jest bardzo wygodna w użyciu i nie nastręcza żadnych problemów.

Z innych smaczków mamy metalowe nakładane logo producenta na tarczy oraz ramkę datownika – wygląda to świetnie zwłaszcza w słabym świetle, kiedy te elementy połyskują mocniej niż tarcza.

Na zakończenie jeszcze kilka sków o bransolecie. Stylistycznie jest świetnie spasowana. Wykonaniu też cokolwiek zarzucić. Jednak mimo że jest z pełnych ogniw, ma się wrażenie że jest dosyć lekka – ale może to przyzwyczajenia z cięższych zegarków takich jak Monster czy inne divery. Bransoleta jest elegancka i nie ma specjalnie się do czego przyczepić, jednak trochę korci mnie żeby założyć go na jakiś ładny pasek – chociaż jeszcze nie wiem czy się zdecyduję.

Na razie po kilkunastu godzinach noszenia trzyma czas idealnie i mam nadzieję, że tak już będzie🙂 Czy jestem zadowolony? Zdecydowanie! Czy poleciłbym ten zegarek? W 101% – w ogóle zanim zacząłem się interesować zegarkami miałem Seiko za taką nie ukrywajmy – „cienką” firmę. Dziś wiele firm szwajcarskich tak postrzegam, a Seiko urosło już dawno w moich oczach na tyle, że teraz to ich zegarki zajęły pierwsze miejsca na mojej liście zegarków które chciałbym mieć, więc mam nadzieję, że za jakiś czas dołączy do 2 które mam kolejny🙂

Poniżej jeszcze kilka fotek: