„Magia światła… czyli stała się jasność”

Myślę, że nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać o tym, że tzw. jasne szkło (czyt. obiektyw o dużej światłosile) to spore dobrodziejstwo – kto jeszcze nie wie, zapewniam, że gdy tylko zetknie się z tematem wymiennej optyki, szybko przyzna mi rację. Możliwość mocnego otwarcia przysłony przydaje się wszędzie tam gdzie światła jest mało, i nasze „czasy’ zaczynają się niebezpiecznie wydłużać, co pewnie szybko zacznie prowadzić do poruszonych zdjęć.

Oczywiście należy mieć świadomość, że wraz ze zmianą przysłony zmienia się także głębia ostrości (zwana dalej GO). Oczywiście także im obiektyw bardziej przymknięty, tym obraz z reguły staje się ostrzejszy (naturalnie do momentu gdy obraz zaczyna nam psuć dyfrakcja). W większości przypadków obiektyw o światłosile 1.4 przymknięty do 2.8 da ostrzejszy obraz niż obiektyw o światłosile 2.8, dla którego jest to maksymalny otwór przysłony – po prostu wynika to z prostego logicznego rozumowania, że jeśli dla jednego jest to maksimum możliwości, a dla drugiego jest to przymknięcie już o 2EV to ten jaśniejszy „może więcej”, tym samym dając lepszy obraz – oczywiście są od tej reguły wyjątki gdy mamy do czynienia ze świetnymi szkłami wysokiej klasy a które mają światło „tylko” 2.8 – dla przykładu nowe zoomy Nikona ze stałym f2.8 oferują lepszą jakość obrazu niż starsze konstrukcyjnie stałki 2.8, a praktycznie identyczną jak wiele stałek 1.4 przymkniętych do 2.8. Oczywiście stałki są dużo mniejsze i lżejsze ale nie oferują szybkości i uniwersalności zooma więc jak zawsze mamy do czynienia z sytuacją „gdzie każdy kij ma dwa końce”.

W dodatku ciężko nie patrzeć na całość dzisiejszego tematu nie zwracając uwagi na aspekt finansowy… owe bardzo dobre zoomy kosztują obecnie średnio po 6000zł za sztukę co dla sporej części entuzjastów fotografii jest kwotą wielce niebagatelną. Oczywiście po tej samej stronie finansowej barykady stoją pro stałki o światłosile 1.4 które kosztują najczęściej w przedziale 4500-8000zł, a że potrzeba kilka stałek by pokryć zakres kilku, a i czasem jednego zooma, to nasze wydatki wręcz lawinowo urosną do pokaźnej kwoty za którą możemy kupić bardzo przyzwoity samochód.

Rozwiązaniem mogą być (jeśli rozważamy na razie tylko produkty systemowe) stałki ciemniejsze np. o świetle 2.8 czy bardzo często nawet 1.8 zamiast 1.4… są one bardzo popularne gdyż oferują niezłą jakość „na pełnej dziurze” (czyt. gdy są w pełni otwarte) a po przymknięciu ich jakość tylko się poprawia przy zachowaniu dobrej ceny – podawany tu już kiedyś przykład N AF 85/1.4 i N AF 85/1.8 doskonale obrazuje tą sytuację – pierwszy 4500zł, drugi 1400zł. Co prawda dla mnie podobne w tych obiektywach są tylko ogniskowa i producent, ale wielu się upiera, że przy takiej różnicy w cenie, droższy obiektyw nie jest o tyle lepszy by tyle zapłacić – niestety w 99,99999% przypadków, zawsze wygłaszają te opinie osoby które kupiły tańszy obiektyw i usprawiedliwiają się przed samym sobą, dla poprawy własnego humoru – oczywiście nigdy nie mając tego drugiego, droższego w ręce. A szkła różnią się pracą pod słońce (chociaż tutaj niewiele), korekcją CA (aberracji chromatycznej), ostrością, światłosiłą, autofocusem i tym co już na pierwszy rzut oka widać – czyli budową mechaniczną. Drogie zoomy i stałki to nie tylko dobra optyka ale i dobra budowa – o tym wiele osób zapomina porównując drogie systemowe produkty z tańszymi produktami producentów alternatywnych takich jak Tamron czy Sigma – oczywiście nie jest to reguła czego dowodzi naprawdę świetna Sigma 150/2.8 HSM Macro, która optycznie jest wręcz zaskakująco dobra, a przy tym kosztuje połowę tego co N AF 200/4 Micro (choć to szkło jest jednak królem szkieł macro dla systemu Nikona jednak cena 6500zł skutecznie odstrasza większość fotoamatorów). Dlatego słusznie trzeba oddać jakość szkłom z półki pro, mając świadomość tego, że decydując się na produkt tańszy dostajemy nie tylko słabszą optykę, ale i wiele pobocznych cech.

Jednak wszystko rozbija się także o to do czego owy sprzęt jest nam potrzebny oraz jak się z nim obchodzimy – jeśli nie będziemy przysłowiowo „wbijać gwoździ” to raczej nikłe szanse, że produkty z owej tańszej serii się nam rozsypią. A czy zawsze wspaniała optyka decyduje o dobrym zdjęciu? Nie – dlaczego? Bo o dobrym zdjęciu decyduje głównie dobra kompozycja, ciekawy temat, światło i wiele tego typu cech – oczywiście dobra, solidna i jasna optyka może znacznie pomóc wykonać takie zdjęcie jednak nie jest to główny warunek i o tym należy pamiętać, bo bardzo często się słyszy w wokół „nie mogę/ nie dam rady bo mam słaby sprzęt” i taka osoba nawet nie próbuje… a może 3 sekundy temu uciekł tej osobie piękny kadr który mógłby stać się ozdobą naszej osobistej galerii. Dlatego pamiętajmy, że jasna optyka pozwoli nam znacznie skrócić czasy i fotografować wygodniej w gorszym świetle gdzie każde 1EV to o połowę krótszy czas (np. 1/40 zamiast 1/80) co oznacza dwa razy więcej światła padającego na materiał światłoczuły czy matrycę, ale tutaj trzeba także pamiętać, że dobra optyka waży swoje, co już kiedyś poruszałem w jednym z odcinków – a czasem nie potrzeba wielkich „cudów” aby zrobić dobre zdjęcie – pamiętajcie o tym.