To foto już od jakiegoś czasu widnieje w galerii na mojej stronie, ale że na blogu go jeszcze nie było to wrzucę, a przyznam, że bardzo to foto lubię (w dodatku to przy pomocy między innymi tego foto walczę teraz o kilka rzeczy😉 ). O Florencji i o tym jak foto powstało – zawsze podkreślam, że nigdy nie byłem chyba świadkiem tak pozytywnej zmiany pogody jak w tym dniu i w tej godzinie – od rana padający rzęsisty deszcz (gdy jechaliśmy pod Duomo i gdy wspinaliśmy się na kopułę byliśmy przekonani że odjedziemy stamtąd bez jakiegokolwiek zdjęcia) – jednak kiedy dotarliśmy na sam szczyt zaczęło się rozpogadzać…🙂 wszystko zaczęło się pokrywać złocistym blaskiem przy jednoczesnym wręcz czarnym, burzowym niebie… mogę śmiało powiedzieć, że było to najlepsze światło do robienia zdjęć jakie miałem w swoim całym życiu…🙂 coś niesamowitego… od samego początku zakochałem się w tym mieście i spodobało mi się jak żadne inne… mam nadzieję często tam wracać (choćby na krótko a bardzo chętnie na tak długo jak to możliwe)🙂